biografia
Olena Leonenko, urodzona w Kijowie, pieśniarka, kompozytorka.
Od 1990 roku na stałe mieszka i tworzy w Polsce. Skomponowała muzykę do ponad 20 przedstawień teatralnych i telewizyjnych. Współpracowała m.in z Krystianem Lupą, Agnieszką Glińską, Krzysztofem Warlikowskim, Zbigniewem Zapasiewiczem i Maciejem Dejczerem.
Od ponad czterech sezonów w warszawskim Teatrze Ateneum spotyka się z widzami, śpiewając pieśni Aleksandra Wertyńskiego w przedstawieniu Noc z Wertyńskim. W lutym 2008 roku zagrała spektakl po raz setny.
W marcu 2007 roku odbyła się premiera kolejnego autorskiego spektaklu Ech raz jeszcze raz...czyli taniec z pamięcią, w którym Olena powraca na podwórko swojego dzieciństwa, w samym sercu Kijowa.
Oba spektakle powstały pod opieka artystyczną Gustawa Holoubka, literacką – Janusza Głowackiego oraz muzyczną – Marka Walawendera.
Była stypendystką Amerykańskiego Institute for Democracy in Eastern Europe i dwukrotną stypendystką Fundacji im. Stefana Batorego.
4 października 2005 roku została odznaczona w Polsce przez Ministra Kultury orderem „Gloria Artis - Zasłużona Kulturze”.
W jej repertuarze jest ponad 500 ludowych pieśni rosyjskich, ukraińskich i polskich.
Nagrała do dziś dwie płyty: Miłość po rosyjsku i Noc z Wertyńskim. Obie w duecie z gitarzystą i aranżerem Markiem Walawenderem.Zagrała w filmach i serialach w reżyserii, m.in. Władysława Pasikowskiego Glina, Agnieszki Holland Ekipa, Katarzyna Adamik Podwórko bezdomnych.
spektakle
miłość po rosyjsku
Występują: Olena Leonenko – scenariusz, narracja, śpiew Marek Walawender – aranźacja, gitara Miłość po rosyjsku - to swoisty przegląd od narodzin romansu (koniec osiemnastego wieku) przez romans obyczajowy i miejski, aż po dwudziestowieczne romanse Aleksandra Wertyńskiego. Każdy z romansów w wykonaniu Oleny Leonenko ma swój własny niepowtarzalny styl, a każda pieśń zamienia się w teatr, którego głównym bohaterem jest miłość. Miłość po rosyjsku to spektakl kameralny i nastrojowy. Jeśli traficie na afisz "Romanse rosyjskie śpiewa Olena Leonenko", rzućcie wszystko i na koncert. Roman Pawłowski Gazeta Wyborcza Uważam, że jej interpretacja pieśni i romansów rosyjskich jest fenomenalna – niepowtarzalna, miejscami wstrząsająca – bardzo osobista i jednocześnie znakomicie wychwytująca to, co w tej muzyce charakterystyczne. Cieszę się, że mamy w Polsce tej miary wykonawczynię. Krystian Lupa Wcale nie trzeba znać dobrze języka rosyjskiego, aby zrozumieć wagę przekazywanych treści, bo artystka potrafi jednym gestem rąk, grymasem twarzy lub pauzą dopisać znaczenie do tekstu i przerodzić go ze staroświeckiego romansu w ponadczasową opowieść o zmaganiach człowieka z samotnością, miłością i tęsknotą. Anna Cholewa-Selo, Cooltura, Wielka Brytania
ech raz jeszcze raz... czyli taniec z pamięcią
OLENA LEONENKO Zespół muzyczny: Marek Walawender - gitara, mandolina Klaudiusz Baran / Rafał Grząka - akordeon Wojciech Zalewski - kontrabas
opieka literacka - Janusz Głowacki opieka artystyczna - Gustaw Holoubek kierownictwo muzyczne - Marek Walawender tekst - Olena Leonenko/Janusz Głowacki stylizacja – Monika Stach premiera - 23.03.2007 r., Teatr Ateneum, Warszawa
W muzycznym spektaklu "Ech raz jeszcze raz... czyli taniec z pamięcią" Olena Leonenko powraca na podwórko swego dzieciństwa, w samym sercu Kijowa. To podwórko jest i metaforyczne, i bardzo realne. Mieszkają tam Rosjanie, Ukraińcy, Żydzi, Gruzini, rodziny mieszane. Krzyżują się na nim muzyczne style i ludzkie losy. Słyszymy podwórkowe tanga i ludowe pieśni ukraińskie, rosyjskie, żydowskie. Pieśni Okudżawy, Wysockiego, Leszczenki, Bernesa, szlagiery z filmów, takich jak „Świat się śmieje“, czy „Dwaj żołnierzy“. Spektakl jest muzycznym katalogiem wspomnień, pełnym życzliwego humoru i zrozumienia dla ludzkich marzeń i słabości.
Olena objawiła nam dziś ogromną moc talentu. Śpiewa przepięknie, zachowuje się wspaniale. Jest bardzo mądra. Podejrzewam nawet, z tego co zobaczyłem tylko, źe ma w sobie zaklętą religię artystyczną. Taką, która w źyciu pcha w kierunku dobrego. I wybory takiego człowieka zawsze są korzystne, pożyteczne I potrzebne wszytkim innym. Olenko, jeseś nadzwyczajna, cieszymy się, źe moźemy Cię gościć. I moje źyczenie jest tylko jedno: źebyś ty się wśród nas dobrze czuła. Gustaw Holoubek, premiera spektalu Ech raz jeszcze raz…czyli taniec z pamięcią
Podwórko Oleny jest bardzo konkretne, ale jest tez metaforyczne. Tak jak bardzo realny i bardzo „ogólny” jest „Bar Świat” Hrabala. Te tańce z przeszłością to drugi po „Nocy z Wertyńskim” spektakl Oleny, z którym mam coś wspólnego. Tym razem raczej mniej niż więcej. Bo to są jej prywatne porachunki. Tyle, że prywatne są one do pewnego stopnia. Bo większość z nas taszczy ze sobą przez życie takie czy inne podwórko. Na plecach – jak u Kantora, albo w sercu – jak u Oleny. Janusz Głowacki
"Podwórko" (...) jest to opowieść o niej samej: dziewczynie, która wychowała się w Kijowie, na skrzyżowaniu kultur i narodowości, dokładnie mówiąc na podwórku przy ulicy Michałowskaja 24, którego powiększone zdjęcie ma za sobą. (...) osiągnęła tu taką szczerość i prawdę, jakich nie spotyka się w piosence. Podwórko przy Michajłowskiej 24 nie jest nostalgicznym rajem dzieciństwa, to raczej czyściec. (...) Tym, co pozwala żyć i przeżyć, są pieśni: rosyjskie, ukraińskie, żydowskie. Popularne przeboje z radzieckich filmów i puszczane ze szpulowego magnetofonu ojca protest songi Włodzimierza Wysockiego. Ukraińskie kołysanki i ballady Bułata Okudżawy. Krzyżują się na kijowskim podwórku, tworząc wielogłosowy, wielokulturowy chór. (...) Idźcie do Ateneum, śpieszcie się, bo miejsc przy stolikach mało, a Leonenko nie śpiewa codziennie. Idźcie, bo to jest również wasza historia. Niech was nie zwiodą obcojęzyczne teksty. Te melodie słychać było także na waszych podwórkach, które w tej części świata brzmiały wszędzie tak samo. Roman Pawłowski, Gazeta Wyborcza
"Tęskne piosenki Oleny Leonenko" (...) Olena przeplata opowieści wspaniale interpretowanymi tęsknymi piosenkami. Repertuar różnorodny: uwielbiany przez ojca Wysocki, ale i refleksyjna "Modlitwa" Okudżawy. Jest i Bernes, którego Stalin skazał na śmierć. Później jednak zastosował nadzwyczajny akt łaski: "Dopóki śpiewasz, żyjesz" - oznajmił mu, wysyłając do frontowych żołnierzy, którzy domagali się krzepiących pieśni. Janusz R. Kowalczyk, Rzeczpospolita
"Leonenko dopadła rodzina" (...) Bohaterka spektaklu to artystka obdarzona wielką wrażliwością, bezpośredniością, prawdą - z gatunku ludzi "bez skóry". Prowadzi widzów finezyjnie, z lekkością, niemal od niechcenia, a zarazem jakby z pewnym zawstydzeniem - w końcu to bardzo intymna opowieść-zwierzenie, wyśpiewana perfekcyjnie, lirycznie, a czasem z nieposkromionym humorem, jak choćby brawurowe wykonanie przesławnego kupletu młodzieżowych obozowisk od lat kilkudziesięciu, "Szkoły Salomona", szkoły "balettanca". Wielkie brawa i gratulacje, także dla teatru Ateneum, który użyczył swojej gościny artystce tak delikatnie, a zarazem tak wyraziście otwierającej przed wszystkimi serce w imię poczucia ludzkiej wspólnoty. I, jak to powiadają na Ukrainie, w najbardziej życzliwym światu toaście: "Żeby nie było wojny". Tomasz Miłkowski, www.aict.art.pl - 06.04.2007
noc z wertyńskim
Występują: Olena Leonenko - narracja, śpiew Marek Walawender - gitara
oprawa literacka - Janusz Głowacki opieka artystyczna - Gustaw Holoubek opracowanie muzyczne - Marek Walawender stylizacja - Monika Stach premiera - 6.11.2004, Teatr Ateneum, Warszawa
Olena Leonenko, od lat zafascynowana romansem rosyjskim, stworzyła jeden z najbardziej oryginalnych spektakli muzycznych. Olena śpiewa i opowiada, cytuje fragmenty listów i pamiętnika. Śpiewając szlagiery, które przetrwały wszystkie mody, przywołuje na scenę teatru Ateneum postać legendarnego rosyjskiego barda. Śladami Wertyńskiego podróżujemy z Petersburga do Paryża, z Nowego Jorku do Szanghaju. Spotykamy Marlenę Dietrich i Chaplina, Józefa Piłsudskiego i Józefa Stalina. Przygląda się w tym spektaklu pierwsza połowa wieku dwudziestego. Jest w nim rewolucja i emigracja, miłość i żart, rozpacz i ironia, wielkie sukcesy Ii wielkie upokorzenia. Teatr Ateneum, Warszawa
Olena śpiewa Wertyńskiego. I śpiewa bardzo pięknie, bo temu wytwornemu dżentelmenowi dodaje delikatności, która jest matka czułości Gustaw Holoubek
Jak się chce kogoś pochwalić, pisze się, że to „polski Beckett“, „polska Bridget Jones“ albo „polska Edith Piaf“. To nie działa w drugą stronę. Zjawisko Olena Leonenko nie wymaga żadnych podpórek. Ktoś taki pojawia się raz na wiele lat. Olena śpiewa czasem po polsku, czasem po rosyjsku. To nie ma większego znaczenia, bo tak naprawdę śpiewa w języku uniwerslanym, który nazywa sie „uczucie“. To język zrozumiały i w Paryżu, i w Warszawie. W Nowym Jorku i w Moskiwe. Janusz Głowacki, Pani
(...) Cała jak nie z tej epoki, a jej spektakl przypomina oglądanie starych fotografii. W świecie, który pędzi w zupełnie inna stronę, taka sentymentalna podróż ma wielka wartość. Występy Oleny Leonenko są wyjątkiem w polskim świecie artystycznym (...). Roman Pawłowski, Gazeta Wyborcza
Leonenko śpiewa pieśni o szczęśliwiej i nieszczęśliwej miłości, o spełnieniu i niespełnieniu, o tęsknotach, pragnieniach i pożądaniach, co przy jej rozwibrowanej kobiecości nabiera dodatkowego smaku. Gentleman
"Czarny pierrot jest kobietą" Pomysł na recital prosty, a powstał fascynujący spektakl. Przed widzami stoi bowiem artystka, która tak jak jej bohater jednym gestem swoich pięknych dłoni potrafi dopisać nowe znaczenia do tekstu. W staroświeckich romansach odnajduje dawną rosyjską elegancję, a przede wszystkim życiową tragedię ich narratora. (...) Nie przestając być współczesną kobietą, utożsamia się z Wertyńskim i przedstawia widzom jego życiowy dramat. Jacek Marczyński, Rzeczpospolita
pieśni mojej matki
Występują: Olena Leonenko - scenariusz, narracja, śpiew Marek Walawender - aranżacja, gitara
Usłyszymy archaiczne pieśni ukraińskie zebrane przez Olenę podczas jej wędrówek. Pieśni tradycji ustnej, zawierające wiedzę o życiu, śmierci i nieśmiertelności, o bólu i radości. Wiedzę tę przekazuje się śpiewem.
W drodze można zbierać przedmioty i krajobrazy, słowa ludzi. Olena zbiera doświadczenia twórcze. I pieśni. Uczy się ich i uczy się od nich. Jest to romantyczna wędrówka młodego terminatora. Nie literacka, nie filozoficzna a bardzo konkretna. (...) Pieśń ludowa, ta pieśń, którą śpiewa Olena, choć nieraz mówi o śmierci, jest drogą-ku-życiu, włączona w kolisty cykl pór roku, odradzania się, wiekuistego powrotu. (...) Romantycy potrafili sformułować sporo trafnych uwag o charakterze pieśni ludowej. Cóż, kiedy później uznano ich spostrzeżenia za naiwne, egzaltowane, a pieśń trafiła w ręce etnografów i semiotyków. Wyrywa się z nich jednak i rysuje przed nami piękno swego lotu, gdy uwalnia ją ktoś taki jak Olena. Piotr Mitzner
To, co przedstawia swoja sztuka Olena jest zjawiskiem niezwykłym, i śmiem twierdzić, niepowtarzalnym. Jest to coś więcej, niż wykonawstwo czy interpretacja. Jest to czysty, najczystszy i bardzo swoisty przekaz pieśni ludowej. Olena ukazuje – objawia – folklor muzyczny różnych regionów Ukrainy w stanie nieskażonym nieobciążonym najlżejszymi własnymi „dodatkami”. Na tym polega jej wielka sztuka: na pokazaniu pieśni ludowej w całej jej naturalnym i szorstkim pięknie. Tę pieśń ukazuje w całym bogactwie form, gatunków, odmian. Słuchając Oleny odnoszę wrażenie, że ona sama jest tu jakby medium, że wcielają się w nią tamte kobiety i dziewczęta z licznych wsi ukraińskich, śpiewając do dzisiaj swoje pieśni obrzędowe, ludyczne, żałobliwe, żartobliwe, weselne, lamentowe... Pieśni tak głęboko związane z naturą, ziemią, porami roku, z całym życiem wiejskim. W takim śpiewie – mediumicznym przekazie – prawdziwie ożywa wieś ukraińska. Dlatego taka sztuka podania wydaje mi się wprost bezcenna dla poznawania najcenniejszej tradycji naszych wschodnich sąsiadów, i dla badania filiacji ukraińsko-polskich tych ziem z pogranicza. Bohdan Pociej
muzyka
Miłość po rosyjsku
Wykonawcy: Olena Leonenko / Marek Walawender Firma fonograficzna: Merkury SJ Realizacja nagrania: Legato Projekt graficzny: Requiem Data wydania: 2004
Patronat Ministra Kultury i Sztuki
Utwory zamieszczone na płycie:
- Trojka mknie
- Śpią wierzby płaczące
- Łuczywo
- Nie budź jej o świcie
- W drodze
- Jechałam do domu
- Furteczka
- Nie odjeżdżaj
- Nie, nie kochał mnie
- Tylko raz
- Kominek zgasł
- Zapomniane czułe pieszczoty
- Spotkałem Panią
- Woźnico, nie poganiaj koni
- Życie zmieni się
- Nasze spotkania
- Uspokój mnie
- Chińska akwarela
- Biegną dni
Na płycie Miłość po rosyjsku znajdziemy dziewiętnaście pieśni i romansów rosyjskich. Stanowią one swoisty przegląd tego gatunku na przełomie wieków: od dziewiętnastowiecznej pieśni przez romans obyczajowy i miejski, aż po dwudziestowieczne romanse Aleksandra Wertyńskiego. Każdy z romansów w wykonaniu Leonenko ma swój własny niepowtarzalny styl, a każda pieśń zamienia się w teatr, którego głównym bohaterem jest miłość, zaś widzem mężczyzna. Artystce na płycie towarzyszy gitarzysta Marek Walawender. Miłość po rosyjsku to płyta kameralna i nastrojowa, przeznaczona dla wszystkich wielbicieli kultury rosyjskiej.
Olena o " Miłości po rosyjsku" Z wydaniem płyty wiąże się wiele przygód, może dlatego, że ten gatunek muzyki jest szczególny. Pomysł zrodził się podczas rozmów z Krystianem Lupą towarzyszących próbom spektaklu "Płatonow wiśniowy i oliwkowy" według Antoniego Czechowa. Od tego czasu zaczęłam szukać w swym repertuarze pieśni, które nie brzmiałyby obco dla polskiej widowni.
W roku 1998 rozpoczęliśmy z gitarzystą Markiem Walawenderem pracę nad aranżacją tych utworów i klarowaniem ich wyjątkowego stylu. Dla mnie osobiście wiązało się to ze zmianą ustawienia oraz barwy głosu, ponieważ pieśni ludowe do tej pory śpiewałam tzw. "białym głosem". Przy pomocy profesorów: Katarzyny Zachwatowicz - Jasieńskiej i Kazimierza Gawędy przez wiele lat ćwiczyłam specyficzną, dostosowaną do tego stylu emisję i artykulację.
W czerwcu 2003 roku rozpoczęliśmy nagrania. Realizacją płyty zajęła się Firma "Legato" (Jacek Złotkowski i Marcin Bociński). Charakterystyczne jej brzmienie udało się uzyskać dzięki zastosowaniu klasycznych lampowych mikrofonów.
Gdyby nie pomoc Przyjaciół Sponsorów i Firmy Merkury S.J. (Sławomir Słupski i Jacek Walawender), która w bardzo krótkim czasie wyprodukowała płytę, moglibyśmy pracować nad nią jeszcze wiele lat.
Noc z Wertyńskim
Wykonawcy: Olena Leonenko / Marek Walawender Realizacja dźwięku: Legato Produkcja muzyczna: Merkury SJ Wydawca: Dream Music Data wydania: 2006
Utwory zamieszczone na płycie:
- Liliowy negr
- Za kulisami
- Maleńka Baletnica
- Piccolo Bambino
- Maleńki Kreolczyk
- Papuga Floubert
- Minutka
- To, co powinienem powiedzieć
- Obce miasta
- Bal u Pana Boga
- Pani Irena
- W błękitnym i dalekim oceanie
- Tango "Magnolia"
- Czarny Karzełek
- Żółty Anioł
- Marlen
- Jak dobrze żyć bez kobiet
- Marynarze
- Nad różowym morzem
Album Noc z Wertyńskim to studyjne nagranie utworów ze spektaklu o tym samym tytule, który od września 2004 roku wystawiany jest na deskach Teatru Ateneum w Warszawie. Składają się na niego szlagiery legendarnego rosyjskiego pieśniarza Aleksandra Wertyńskiego. Całość zachwyca niezwykłym wykonaniem i opowiada o burzliwym życiu kompozytora - pierwszego człowieka w Rosji, który sztukę śpiewu wprowadził na estradę. Artystce w nagraniach towarzyszy gitarzysta Marek Walawender, a spektakl powstał pod opieką literacką Janusza Głowackiego oraz opieką artystyczną Gustawa Holoubka.
Madame Olena Oboje urodzili się w Kijowe, ale Warszawa stała się dla nich ważnym miejscem – zarówno ze względu na działalność artystyczną, jak i życie osobiste. Dla rosyjskiego barda Aleksandra Wertyńskiego nasza stolica była przystankiem na jego porewolucyjnym emigracyjnym szlaku. Pół wieku później w stolicy pojawiła się Olena Leonenko.
To w kinoteatrze Pałac na Chmielnej Wertyński spotkał baronessę Irenę. Zakochał się na zabój i napisał dla niej romans, który później śpiewał na całym świecie – była to słynna arietka Pani Irena. Wertyńskiego kochała Warszawa, ba – nawet sam marszałek Piłsudski należał do miłośników jego talentu. I oto pół wieku później z tego samego Kijowa przyjeżdża do nas Olena Leonenko. Już nie na występy artystyczne, ale, może, na całe życie. Pisze muzykę dla teatru, ale jej największą miłością jest właśnie Wertyński. Śpiewa jego romanse w spektaklu przygotowanym wspólnie z Januszem Głowackim w Ateneum, ale robi to rzadko i trzeba mieć sporo szczęścia, aby trafić na teatralną „Noc z Wertyńskim”. Na szczęście piosenki barda, jego absolutnie genialne romanse i arietki Leonenko nagrała na płycie, której słucham na okrągło i Państwu ją, z całego serca, polecam. Całość jest niezwykle skromna, wręcz ascetyczna. Olenie towarzyszy jedynie Marek Walawender, na gitarze, reszta... To jest absolutnie magia. Bo tak naprawdę Olena nie tylko śpiewa Wertyńskiego, ale jest jakby wyjęta z jego świata, ona niczego nie naśladuje, nie udaje. Delikatna, zwiewna, jakby za mgłą. Śpiewa o świecie, którego już nie ma, a jednak gdzieś w nas głęboko pamięć o tej epoce musi drzemać, gdyż umiemy się poddać nastrojowi zaginionego czasu zapisanego w piosenkach artysty. Paweł Sztompke, Dziennik
[en] Adobe Flash Player plug-in is required for proper display of this site.